Ostatnie dwa dni mam wyjęte z życiorysu. Nie wiem dlaczego, czy to po zmianie antybiotyku dostałam boleści żołądkowo-jelitowych, czy może to jakaś inna choroba mnie wzięła. Dziś już jest lepiej, ale wczoraj już zastanawiałam się czy nie dzwonić po pogotowie, tak bardzo mnie bolało. Całą noc miałam z głowy, dopiero wczoraj jakoś ją przespałam. Ale ciągle mam dyskomfort, bo żołądek nie pracuje jak trzeba. Najważniejsze, że już tak nie boli. Wczoraj posiłkowałam się ketonalem, bo po prostu nie wytrzymywałam. Pomogła też nospa. Na razie odstawiłam antybiotyk. Nie wiem co będzie dalej, mam nadzieję, że się w końcu wykuruję do końca. Abym tylko grypy jakiejś nie dostała a już zupełnie AH1N1. Boję się pomyśleć, czy przetrzymałabym to chorubsko, skoro tyle osób już umarło. Zastanawiam się też, czy nie kupić maseczek, by móc ustrzec się jednak jakoś przed tą "zarazą". Właśnie oglądam fakty na TVN i mówią, że w Stanach jest zakaz podawania dłoni, bo ponoć się przenosi. Hmm sama nie wiem co o tym myśleć. I naprawdę nie ździwię się jak zobaczę kogoś w maseczce. Słyszałam przed chwilą jak jakaś poseł mówiła by w autobusach wstrzymywać powietrze jak ktoś kicha. Ja co prawda powietrza nie wstrzymuję, ale uciekam przed osobami, które kichają. A słyszałam jeszcze taką opinię, że to wszystko jest w powietrzu, te kropelki i można łatwo się tak zarazić. No i "bądź mądry i pisz wiersze", jak tu się ustrzec tej choroby. Trzeba by się zamknąć na 7 spustów w domu, nie wychodzić, nie kontaktować się. Taaaa tylko to nie realne, bo trzeba coś jeść a i pracować trzeba. Ja w każdym razie jutro jadę do pracy i chyba kupie sobie te maseczki. Tak mi się teraz przypomniało co mój brat mówił na pewne stwierdzenie osób, którym się jakoś nie śpieszy. Mówią wtedy "zaraz". A mój brat na to, że "zaraz to taka wielka bakteria". Hihi coś w tym jest. Więc trzymajmy się ciepło...
komentarze (2) | dodaj komentarz