Bloog Wirtualna Polska
Jest 937 736 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Im dalej, tym gorzej...

czwartek, 17 maja 2012 13:31

Ten rok nie zaczął się dla mnie dobrze. Nie chce tu narzekać, bo ponoć my Polacy, tylko to potrafimy najlepiej. Jednym słowem znowu jestem chora. Jestem akurat w okresie szczepień u Immunologa i w poniedziałek po szczepieniu dostałam jak to jeden z lekarzy nazwał "klasyczne objawy niepożądane poszczepienne". Całe ramie boli i czuję się, jakby mnie czołg przejechał. Dwa dni leżałam, jak to mówił mój śp. braciszek "jak z byka skóra" i cały świat miałam daleko w "nosie". Czeka mnie jeszcze jedno szczepienie i zastanawiam się czy nie odmówić przyjęcia tej szczepionki, skoro po każdej jestem chora. Znowu antybiotyki i kupę leków, a ja się boję, że mój  żołądek dłużej tego nie wytrzyma.

 

Przy tych chorobach wzięło mnie na spanie, choć budzę się o 5 rano z przerażeniem w oczach, która to godzina. Już sama na siebie zła jestem, bo kto to widział budzić się o 5 jak można pospać?! Ale ja już tak mam. Jak chodzę do pracy, to budzik dzwoni a ja jeszcze bym pospała, a tu masz "babo placek" zupełnie na odwyrtkę. Chyba słaba jestem i stąd te spanie. Najgorsze jest to, że zawsze zasypiałam na prawym boku a tu ni jak nie mogę, bo zaraz syczę z bólu. Ręka prawa właśnie po szczepionce spuchła i boli. Ale mam nadzieję kiedyś mi przejdzie, i oby to było szybko.

 

I to już koniec moich wywodów. Dzień jak co dzień a śmiać się nie ma z czego. Chyba mnie depresja łapie, bo poczucie humoru, które do niedawna miałam gdzieś przepadło. Wiosna tylko mnie cieszy, choć temperatury nie są wiosenne. Moje kije ciągle stoją w kącie i czekają aż wyzdrowieję. Może ten koszmar się kiedyś skończy. Oby...

 


komentarze (0) | dodaj komentarz

Wiosenne porządki...

niedziela, 25 marca 2012 23:49

W ubiegłym tygodniu pojechałam do mojej rodziny do Lwówka Śląskiego. Akurat była przepiękna pogoda. Poszłam po wizycie u lekarza (świeżo po szczepionce) na dworzec, jak zawsze kupić bilet. A tam panienka z okienka mi mówi, że tylko u kierowcy. O kurcze pieczone, to na bank się nie dostanę, pewnie wszystkie wykupione. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że w kasie biletów w przedsprzedaży w ogóle nie było. Wchodziłam 3 do autobusu, więc miałam jeszcze tą opcję, że mogłam sobie wybrać gdzie usiąść. Od lat staram się usiąść jak najbliżej przedniej szyby, bo z tyłu to po pierwsze mi nie dobrze a po drugie to lubię przed sobą widzieć drogę, bo wtedy to na pewno wysiądę we Lwówku a nie w jakieś innej miejscowości. Usiadłam na pierwszym miejscu po drugiej stronie kierowcy. Potem był już taki tłok, że czuliśmy się jak szproty wypchane w puszce, bo po środku stali ludzie i ni jak nie można się było ruszyć. A jak dojechałam to prościutko na Ryneczek, skierowałam swoje kroki do kuzynki i jej męża. Kuzynki nie było, ale jej mąż bardzo się ucieszył na mój widok. Całą zimę zapraszali mnie do siebie a tu taka "niespodziewajka" jak mawiał mój śp.brat. Oczywiście R. pomogłam uporządkować komputer, bo dał laptopika do czyszczenia i tak mu informatyk wyczyścił, że programy wszystkie wcięło. Ale ja przezorny jestem człowiek, instalki miałam zapisane, oraz wszystkie hasła i loginy i mu to odtworzyłam. W ubiegłą sobotę poszliśmy do Cioci na kawę, a potem wszyscy razem pojechaliśmy do Niwnic na imieniny do kuzyna. Było bardzo wesoło i sympatycznie. Najadłam się za wszystkie czasy, bo żona kuzyna pysznie gotuje. A w niedzielę pojechałam z R. na działeczki. Pochwalił się swoimi winoroślami a po obiedzie zabrała mnie córka kuzyna, która wracała z mężem do Wrocławia.

 

Wiosna na całego, ciepło, choć dzisiaj troszkę wietrznie było. Za to wczoraj energia mi wróciła, ale chyba na moment. Zdążyłam umyć okna, zrobić 2 prania, porządek w pawlaczu i w szafie. Schowałam kożuchy do walizki, którą wtachałam na pawlacz. Zrobiłam przegląd w obuwiu i posprzątałam mieszkanie. I wieczorem padłam jak "koń po ruskim westernie". Jednym słowem narobiłam się. A dziś odpoczywałam, zaś energia uciekła, ale jutro robię przegląd ciuchów w szafkach i znowu pójdzie część do kontenera PCK. Lepiej dwie nowe bluzki sobie kupić, niż trzymać ciuchy, których i tak nigdy nie ubiorę. Nie ma sentymentów, bo miejsca brak. I to jest chyba najlepsza motywacja.


komentarze (4) | dodaj komentarz

Niczym Janosik...

niedziela, 11 marca 2012 10:54

Od kilku tygodni wciąż śni mi się mój brat. Kiedyś śnili mi się razem z mamą. W tym śnie byłam odtrącona od całej rodziny. Czułam się tak źle jak nigdy. Mój własny szloch mnie obudził. Cały dzień czułam się jakby mnie ktoś walnął po łbie czymś twardym. Nie mogłam dojść do siebie, byłam cała roztrzęsiona. Najdziwniejsze, że ten sen pamiętam dokładnie.

 

A dziś znowu śnił mi się brat. Śniło mi się, że była sroga zima i ja przyjechałam do niego na bazę transportową. Wyszła z biura jakaś baba i zaczęła drzeć ryja na kierowców. Suma summarum wszystkich tak nastawiłam przeciw kierownictwu, że wyszedł tak całkiem niechcący strajk. Mojego brata od razu zwolnili, a mnie wyzwali od najgorszych. Ale nie ze mną takie numery i niczym Janosik walczyłam dalej o sprawiedliwość...

 

Nie wiem co w końcu wywalczyłam bo się obudziłam.

 

Ja wiem, że mój braciszek miał sporo „za uszami” więc w ubiegłym tygodniu dałam na mszę za jego spokój duszy. Myślałam, że da mi spokój, ale jak widać nie chce odpuścić.

 

A teraz siedzę i nawet mi się nosa nie chce wyściubić poza mieszkanie. Głowa przy tym boli, jak po jakimś kacu, a przecież ja nie piję. Bo przy takiej ilości tabletek to już by mnie grabarz łopatą po tyłku zdzielił.

 

A w domu ciepło, miło i przytulnie. Zaraz, jak to mówi Kasia „zalegnę z kocykiem w łóżku” i może coś pooglądam w tv.

 

A właśnie, odnośnie tv, to czemu oni o 1 w nocy dają takie cudne filmy. „Pogięło ich czy jak” jak mawiał mój braciszek. Ostatnio oglądałam piękny film o winnicy i ich właścicielach. Nie pamiętam tytułu ale był piękny. Poszłam spać o 2 w nocy. A o 6 rano „na rzęsach” do pracy.

 

Ot kinomaniaczka się znalazła.


komentarze (4) | dodaj komentarz

Dobrze, że niedługo wiosna...

wtorek, 06 marca 2012 22:41

Nie wiem gdzie się podziała ta sprężynka, którą do niedawna byłam. Która potrafiła zrobić 3 prania, posprzątać mieszkanie i coś upiec na ząb. Gdzie się podziała, bo obecnie to najlepsza jest dla mnie pozycja na „lenia”. Kiedy już dotrę do domu to tylko marzę o łóżku. Ja zawsze byłam mops do spania, i jak to moja mama mawiała „mogą z armat strzelać a ja się nie obudzę”. A teraz jadąc w tramwaju czy autobusie pod sypiam. Ostatnio ocknęłam się na innym przystanku no i zaliczyłam spacer, ale to dla mnie lepiej, tylko czy pooddychałam świeżym powietrzem.....raczej nie, bo ulica ruchliwa i spalin mnogo. No ale nic, przeszłam się, więc choć ciut więcej ruchu miałam.

 

Od roku kije do Nordic Walking otrzymane od przyjaciółki stoją w kącie. Stoją i się proszą. Na basen też miałam chodzić. Ale od wiosny się wezmę za siebie.

 

Niedługo 8 marca Dzień Kobiet a ja.........a ja mam test wysiłkowy u Kardiologa. Hmmm....co by tu gadać, rok temu się nie popisałam. Już na 3 poziomie padłam jak pies Pluto i słowa wymówić nie mogłam, tak się zziajałam. Wstyd mi było, ogromnie, ale czy to moja wina, że żyły u nóg mam pozapychane. Chyba moja. Choć byłam u Angiologa to powiedział, że ani to się nie da zoperować, ani leczyć. Sam profesor mi to mówił, no i co ja mam zrobić.

 

Póki co jestem uwiązana do takiego pewnego urządzenia, które każdego dnia o 6 rano niemiłosiernie buczy i mnie budzi, bym wpisywała dane o swoim samopoczuciu. Przeszłam niedawno ukrytą grypę i testy na mnie robią. Muszę zmierzyć temperaturę i chyba mój termometr odmówił posłuszeństwa, bo ciągle pokazuje 35,8. To chyba umarlak ma większą temperaturę.


A mój immunolog znów wymyślił sobie szczepienia, tym razem na pneumokoki i grypę. Jak nic rozłoży mnie ta szczepionka na łopatki. Już kiedyś tak miałam i wiem, że nie powinnam się szczepić szczególnie na grypę. Owszem zdrowi ludzie tak, ale nie z chorobami autoimmunologicznymi. No ale Pan Dr. kazał, jak mus to mus. Tylko obawiam się, że mój system odpornościowy, który walczy resztkami sił może się poddać. A wtedy drżyjcie narody, będę łapać co popadnie. Oczywiście o bakterie i wirusy mi chodzi.

 

Czy ze spadkiem temperatury spadła mi energia, czy to jest powiązane, bo ni jak nie mogę z siebie wskrzesić ni odrobiny. Okna przydało by się umyć, bo niedługo to świata nie będzie widać. Wybijać nie będę, bo za co nowe wstawię. A mi nawet myśleć się o tym nie chce. Gdzie ta Basia, która w mróz -15 chciała okna myć? Uciekła?

 

 


komentarze (8) | dodaj komentarz

Jaki Pan taki kram...

piątek, 24 lutego 2012 20:10

To starodawne powiedzenie ma dużo racji. Nie zapomnę jak mi szczęka najpierw opadła a potem chciałam w kierunku pewnego osobnika wyrzucić kilka niecenzuralnych słów, ale ugryzłam się w język. A rzecz miała się na takiej małej poczcie. 

 

Poczta malutka, dwa okienka i dwie panie po drugiej stronie okienek i ja siedząca przy stoliku i wypisująca kwity. Wchodzi sobie nagle chłopina (ani na chłopa ani tym bardziej na Pana nie wyglądał) i stojąc przed tym okienkiem śmieje się, że przyszedł zapłacić za schronisko, bo.... i tu opowiada historyjkę.

 

Otóż ów chłopina ma jak to się on wyraził bardzo upier.... sąsiadkę, która co jakiś czas dzwoni do schroniska by zabrali od owego chłopiny psa. Przyczyn tego zabrania sąsiadka wyjawiła kilka i ludzie ze schroniska skwapliwie po telefonie przyjeżdżają i zabierają psinę. 

 

Ów chłopina śmiał się w głos na tej poczcie, że cytuję "psa mi umyją, odpchlą, odkarmią, a ja mam Pani tylko 50 zł. zapłacić. Więc mnie ten pies kosztuje raz na kilka miesięcy to 50zł. To mniej, niż bym miał go normalnie karmić...". Panie w okienkach tylko pokiwały głowami nic się nie odzywając.

 

W życiu bym w to nie uwieżyła, że ktoś może zwierze do takiego stanu doprowadzić, że już sąsiedzi się litują nad biednym psiakiem.

 

Nigdy nikomu źle nie życzyłam, ale chciałabym aby ktoś kiedyś potraktował jego tak, jak on traktuje swojego psa. Moim zdaniem taki człowiek nie powinien mieć żadnego zwierzęcia.

 

Żal mi tylko tego psa...


komentarze (6) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 17 maja 2012

Licznik odwiedzin:  43 905 (wersja testowa)

Pogoda

Wrocław Pogoda wieczorem
Przeważnie pochmurno ale bez opadów.
temp. max: +15 °C temp. min:  +1 °C

kolejne dni

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Rinka...

Jestem jaka jestem. Trochę szalona i zwariowana. Romantyczka i marzycielka. Czasami czuję się jak 20-latka, czasami jak 80-letnia babcia, zależy od nastroju.

O moim bloogu

Sama się zastanawiam, poco piszę ten blog, chyba z potrzeby serca... Założyłam blog 12.11.2006 roku to już 4 lata. Jak to zleciało...

Księga Gości - klawiatura nie gryzie

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 22.03.2011 16:16:52
  • autor: Ręcznik papierowy
  • treść: To interesuj±...

Kto szuka nie błądzi...

szukasz czegoś? wpisz tu...

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Policzono...

Odwiedziny: 43905
(wersja testowa)
Wpisy
  • liczba: 353
  • komentarze: 1220
Galerie
  • liczba zdjęć: 60
  • komentarze: 15
Księga gości: 29
Bloog istnieje od: 2013 dni