Notatki z życia Rinki

Bella Italia... cz.1

             O wyjeździe do Włoch myślałam już prawie 10 lat. W tamtym roku pomyślałam, że warto w końcu zrealizować swoje marzenie i zaczęłam przeglądać wszelkie wycieczki objazdowe w tamtym kierunku. Bałam się jechania tyle godzin autokarem, więc szukałam wycieczek z możliwością odpoczynku. Znalazłam fajną wycieczkę z Poznańskiego Biura Oskar. Jednak jak poczytałam opinie klientów to dałam sobie spokój. Nie zniosłabym czekania aż przeleją pieniądze hotelowi a ja musiałabym w tym czasie koczować na dworze. Przez okres 3 miesięcy obejrzałam naprawdę dużo  wycieczek.  Zdziwiłam się,  kiedy  na  Italiadzie   zobaczyłam  kwoty   od 3 do 5 tysięcy. Chciałam tańszą wycieczkę, więc szukałam dalej. Obejrzałam oferty Itaki, Rainbow, Traveliady itp. i nic ciekawego tzn. za mniejsze pieniądze nie było. I w styczniu zobaczyłam na Itaka "Wieczne i słoneczne" a w ofercie zobaczenie Florencji, Wenecji i Rzymu. Na tym mi najbardziej zależało. 

 

W tym czasie napisała do mnie koleżanka, jak jej powiedziałam, że szukam wycieczek i dałam jej linka na "Wieczne" to powiedziała, że pojedzie ze mną. Niestety sprawy służbowe nie pozwoliły jej jechać, a już byłam w Biurze Itaki i podpisałam wstępną umowę. No trudno. Anulowałam umowę i znowu zaczęłam się zastanawiać co zrobić. 

 

Jechać samej trochę głupio, nie wiadomo na kogo się trafi. Ale po kilku dniach znowu wybrałam się do Itaki i podpisałam wstępną rezerwację i opłaciłam zaliczkę. Pomyślałam, że raz kozie śmierć. Wiedziałam, że jeśli w tym roku bym nie pojechała to już chyba wcale. Potem trzeba było tylko dopilnować terminu wpłaty reszty pieniędzy i już.

 

Przyszedł czas w maju na pakowanie walizki a właściwie torby. Nową walizkę miałam taką średnią, ale nie była sprawdzona i bałam się o kółka czy nie przyszłoby mi dźwigać walizy. W umowie były odpowiednie parametry, waga do 18 kg, oraz bagaż podręczny do 5 kg. Żałuję, że nie wzięłam kocyka i cieplejszej kurtki, bo jadąc i wracając było w nocy w autokarze zimno. Jedno co dobre to kupiłam dmuchaną poduszkę pod głowę, żebym mogła pospać. 


Wycieczkę zaczynałam 23 maja br. wyjazd miałam o 15-tej z naszego tymczasowego Dworca PKS. Wzięłam taryfę bo torba była trochę ciężkawa. Kiedy przyjechałam na dworzec stało już masę ludzi na stanowisku, które nam podano. Przyjeżdżały różne autokary ale naszego nie było. Dopiero gdzieś naprzeciwko nas wyszedł kierowca i krzyknął czy jest ktoś z Itaki. Oczywiście wszyscy runęli do autokaru. Już w środku usiadłam obok kobiety z którą później byłam na wycieczce i z którą się kumplowałam. W Opolu była przesiadka, bo jak się okazało to ludzie byli z różnych wycieczek. Zanim wysiedliśmy podano nam numer autokaru, do którego mamy się udać. Mi przypadła 1, a przy autokarze była już nasza pilotka, której podawało się dane a ona odhaczała obecność i podawała nr miejsca. Mnie przypadło 24.


Na początku myślałam, że będę siedzieć sama, ale później dokooptowano mi faceta. Miał jakieś 30 lat +/-. Kiedy ruszyliśmy w baaaaaardzo długą podróż raczej milczeliśmy. Ale ja gaduła nie mogłam wytrzymać i co jakiś czas zaczęłam nadawać. Facet najpierw kiwał głową a potem już zaczął się odzywać. W końcu powiedziałam "jestem Basia" a on na to "Szymon". Powiedziałam, że to takie teraz modne imię takie stare. No i już potem była normalna pogawędka. Dowiedziałam się, że jest z Bielska-Białej i że musiał dojechać do Katowic. W Opolu była jego 2 przesiadka. 

 

Wieczorem oglądaliśmy filmy, a o 22-giej była już cisza nocna i mogliśmy odchylić oparcia. Niestety jak przede mną odchylono fotel to nie miałam gdzie się podziać z kolanami. Stanowczo autokar docelowy był gorszy od tego do Opola. Jakoś przetrwałam tą uciążliwość, aczkolwiek dupsko mnie bolało niemiłosiernie. Zwłaszcza, że przed wyjazdem dużo schudłam bo      z 75 na 67 kg bo bardzo przed wyjazdem źle się czułam i mało jadłam.

 

Kręciłam się jak to moja mama mawiała "jak Żyd po pustym sklepie" ale nie mogłam zasnąć. Kiedy patrzyłam na Szymona jak śpi w jednej pozycji to mu zazdrościłam. Ja na 16 godzin jazdy spałam może 3 godziny i to z przerwami. Kiedyś moja mama mawiała, że „armaty biją a Basi nic nie obudzi”, za to na starość jak zasypiam muszę mieć ciszę, byle szelest i mnie wybudza. Ciężka była ta noc, bo jadąc tyle tysięcy kilometrów biłam się z myślami co ja najlepszego zrobiłam. Rzuciłam się z motyką na słońce, tyle pieniędzy wydałam i ciągle sobie wymawiałam, że mogłam zostać w cieplutkim domu. Jednak jak zobaczyłam widoki z okna autokaru a potem Florencję już wiedziałam, że dobrze zrobiłam.

 

Nasza Pilotka Pani Alicja Krajczyn powiedziała nam kiedy wjechaliśmy do Czech. Jechaliśmy przez miasto Karov słynące z organów. Bruntál z zamkiem Krzyżaków oraz Šternberk z Muzeum Budzików. Ołomuniec słynie z Kościołów, jest to tzw. Czeska Częstochowa. W Ołomuńcu mieliśmy zmianę kierowców. Potem wjechaliśmy do Austrii. Śpiąc przespałam granicę Austriacko-Włoską.

 

Obudziłam się, była 5:19 i jak powiedziała Pani Ala Alpy wchodziły nam na autostradę. Cudowne widoki, a potem wjazd na „Autostradę Słońca” czyli Autostrada Del Sole. Wtedy pomyślałam „Właśnie tutaj mało nie zginęła Anna German”. Włączyłam sobie w telefonie jej piosenki. Około 6,7-mej wszyscy jedli śniadanie. Dobrze, że sobie zrobiłam wałówkę, żałuję, że nie wzięłam termosu z herbatą, bo w autokarze w nocy było bardzo zimno 14 stopni. Mimo, że miałam spodnie dresowe i sweterek a jeszcze przykrywałam się kurtką a i tak było mi zimno. Całe szczęście nie rozchorowałam się. Byłby klops, bo zabytki tak by nie cieszyły jak bym była zasmarkana.

 

W międzyczasie mieliśmy postoje. Pani Ala wszystkich instruowała „Untrata -wejście”, „Unschita-wyjście”. Każdy leciał do toalety a potem żeby coś kupić albo zjeść. Pani Ala była naprawdę profesjonalistką, nawet nam rodzaje kaw tłumaczyła, by ktoś się nie pomylił. Śniadanie czyli colazione to po włosku corneto (rogalik z ciasta francuskiego na słodko) i espresso lub cappuccino.


Podczas jazdy Pani Ala opowiadała nam o Włoszech. To kraj powierzchniowo mniejszy od Polski ale liczba ludności to 59 milionów. Włochy dzielą się na 19 regionów i 95 prowincji.


Wjechaliśmy do regionu Emilia-Romania. Jest to jeden z najbogatszych regionów Włoch. Każdy z regionów miał swój język a w samej Sycylii aż 13 różnych języków. Włosi nie rozumieją co to jest patriotyzm do kraju. U nich jest patriotyzm do regionu w którym się urodzili, a nawet parafii. Dla każdego Włocha ważne jest, że gdzie słyszy dzwon swojego Kościoła Parafialnego tam jego dom. W każdym regionie są inne święta, inna kuchnia i religia.


Włochy są podzielone terytorialnie na:

  1. ląd stały (granicą jest delta rzeki Padw)

  2. półwyspy

  3. wyspy około 12 archipelagów i 50 wysp. Największa wyspa to Sycylia. Archipelag wysp Toskańskich to między innymi znana wyspa Elba, na której był zesłany Napoleon. Jedną z wysp jest również Capri, gdzie budowały się gwiazdy filmu. Właśnie na Capri uciekał Cesarz August kiedy były niepokoje w kraju. Monte Christo to jedna z wysp Archipelagu, to tą wyspę opisał autor Aleksander Dumas w powieści „Hrabia Monte Christo”. Kolejna wyspa to Giglio jest oblegana przez turystów, bo tam 13 stycznia 2012 na Morzu Śródziemnym został zatopiony statek pasażerski Costa Concordia.

Północ Włoch jest bogatsza a najbogatsza to Lombardia a im niżej buta tym biedniej.


1) 24 maj 2017 Florencja.

Florencja to miasto założone przez Etrusków, zburzone przez Sullę. Później Juliusz Cezar zrobił tam kolonię byłych żołnierzy. Florencja leży w Toskanii, która liczy 23 tysiące km2 oraz 3,5 miliona mieszkańców. Sama Florencja liczy 450 tysięcy mieszkańców. Historia tego miasta jest bardzo bogata. Podczas II  Wojny  Światowej Hitler nie  pozwolił  zbombardować  Florencji   i kazał zburzyć wszystkie mosty oprócz jednego Mostu Złotników. Wzdłuż mostu a właściwie na moście są przyklejone do siebie sklepiki, w którym można kupić wszelką złotą biżuterię. Most nazywa się Ponte Veccio. Pod mostem płynie rzeka Arno. 4 listopada 1966 roku rzeka Arno i okoliczne rzeczki wylały. Była to powódź stulecia, która zalała Florencję we wczesnych godzinach rannych. Ucierpiały bardzo zabytki Florencji. Ludzi, którzy bezpłatnie ratowali z błota zabytki i wszelkie skarby Florencji nazywano Angeli del Fango – Anioły Błota. Rzeka Arno przez Floreńczyków została nazwana Judaszem.



DSC_0154.jpg

Alpy na Trasie do Florencji.

IMG_2682.JPGFlorencja, Bazylika Św. Krzyża Basilica di Santa Croce